Jedzenie Zamiast Bomb

www.foodnotbombs.pl

Ełk: Akcja Food Not Bombs. Zamiast wyrzucać jedzenie, lepiej nakarmić głodnych

Wrzesień 11, 2015 ewa71 0 Comments

W latach 80. ubiegłego wieku kilkunastu działaczy anarchistycznych i antywojennych postanowiło zjednoczyć swoje siły w ruch przeciw wszelkim militarnym konfliktom na świecie. Tak powstał ruch Food not Bombs, czyli Jedzenie zamiast Bomb. Nie godzą się na strzały ani zbrojenia. Wolą nakarmić głodnych. Prowadzą akcje na pięciu kontynentach. Od niedawna są też w Ełku.

Ich znakiem rozpoznawczym jest samodzielne przygotowywanie i rozdawanie wegańskich i wegetariańskich posiłków bezrobotnym, bezdomnym, biednym, ale także każdemu, kto jest głodny. W ten sposób chcą pokazać, że wielu ludzi na co dzień głoduje, kiedy rządy wydają grube miliardy na zbrojenia i wysyłają armie na misje wojskowe. Do tej pory ruch ten istniał w Polsce jedynie w kilkusettysięcznych miastach. Teraz pojawia się w mniejszych, zawitał też do Ełku.
— Pomysł zaszczepienia w Ełku idei ruchu Jedzenie zamiast Bomb pojawił się w głowie mojej koleżanki — mówi Jarosław Frąszczak, jeden z twórców ruchu w Ełku, wolontariusz. — Zebraliśmy się w kilka osób. Idea jest prosta: zdobyć pożywienie samemu, przygotować samemu i rozdać samemu. Wzorowaliśmy się na ruchach w większych miastach.U podstaw ruchu stało przeświadczenie, że wojny niszczą społeczeństwo. Pacyfiści podkreślają, że niepotrzebnie wyrzucamy żywność, której wyprodukowaliśmy za dużo. To jest przyczyną głodu, który cierpią miliony. W obliczu rozrastającej się biedy i bezdomności Jedzenie zamiast Bomb zbiera książki, zabawki i odzież wyrzuconą przez ludzi. Naprawia je i czyści, a następnie oddaje potrzebującym.

W Ełku ich pierwszą akcją było rozdanie posiłków 31 grudnia w parku przy dworcu.
— Sami zorganizowaliśmy prowiant, duży garnek pożyczyliśmy od jednej z ełckich szkół — mówi Jarosław Frąszczak. — Pierwszą akcję w Ełku w Sylwestra przeprowadziliśmy w ok. 10 osób. Ogólnie chęć kontynuacji wyraziło łącznie 13 osób. Każdy może do nas dołączyć, może pomóc w jednej akcji albo w każdej. Przygotowaliśmy surówkę, ryż z warzywami, biszkopt z jabłkami i ciasteczka. Ze względu na pogodę rozdaliśmy też kubki z gorącą kawą i herbatą. Chcemy postarać się, żeby w przyszłości nie kupować jedzenia, bo to żadna sztuka. Celem jest otrzymać żywność np. od jakiejś hurtowni, która chce pozbyć się produktów, których zbliża się termin przydatności do spożycia. Dążymy do tego, by Ełk dowiedział się, że istniejemy. Wtedy hurtownie i sklepy mogłyby z nami współpracować. Najbliższym naszym celem jest zakupienie pojemnego garnka. Potrzebujemy też dużego termosu. Może się złożymy i kupimy używany. Kosztuje ok. 400zł.

Jedzenie zamiast Bomb cechuje kilka zasad. Ruch ten istnieje i działa bez hierarchicznej struktury. Jest otwarty na ludzi każdej płci i niemal w każdym wieku. Można włączyć się do akcji jednorazowo bądź samodzielnie organizować posiłki podczas każdego takiego działania. Poza tym wolontariusze sami przyrządzają dania z produktów, które sami zdobędą. Podobnie jak jednorazowe sztućce i naczynia, na których podają dania. Oddział w danym mieście może utworzyć każda grupa ludzi, są otwarci na współpracę i każdy głodny otrzyma od nich posiłek. Nie są przez nikogo sponsorowani. Liczą na pomoc zwykłych ludzi.

— Stworzyliśmy profil na Facebook`u, dzięki mediom rozpowszechniany jest nasz e-mail i numer telefonu. W ten sposób chcemy pokazać, że z nami można w bardzo prosty sposób pomóc. To nie jest trudne. Spotkamy się, ustalimy jak często będziemy mogli organizować cykliczne akcje, co tydzień czy co dwa. Podobnie jak pierwsza kolejne również będą w parku przy ełckim dworcu, tak by w mieście osoby głodne i potrzebujące wiedziały, kiedy będą mogły się posilić — wyjaśnia Jarosław Frąszczak.

Ruch Jedzenie zamiast Bomb w Ełku jest dostępny pod adresem fnbelk@gmail.com lub pod nr tel. 502 593 528. W dużych miastach ruch organizuje akcje rozdawania żywności regularnie co tydzień. W Ełku ta idea dopiero raczkuje, ale biorący w niej udział z optymizmem patrzą w przyszłość. O słuszności i potrzebie działania wolontariuszy z Jedzenia zamiast Bomb niech świadczy fakt, że podczas ełckiej akcji rozdanie kilkudziesięciu posiłków zajęło im ledwie półtorej godziny.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *