Jedzenie Zamiast Bomb

www.foodnotbombs.pl

02re-jedzenie-zamiast-bomb-177930

Gdańsk: Ruszył kolejny sezon Jedzenia zamiast Bomb

Wrzesień 11, 2015 ewa71 0 Comments

Ich logo to zaciśnięta pięść a w niej… marchewka. Rysunek jest prosty, surowy, przywodzi na myśl rewolucyjne ulotki. Bo tak naprawdę to jest rewolucja. Cel? Zwrócić uwagę na biednych i pomagać im przez najzimniejszą porę roku. Jak? Co niedzielę, w samo południe rozdając wszystkich potrzebującym pożywną, gorącą zupę. Co ważne – w samym sercu Gdańska – pod Neptunem. – Bo nie można chować pod dywan faktu, że ludzie ubożeją – tłumaczą działacze gdańskiej inicjatywy Food Not Bombs, czyli Jedzenie Zamiast Bomb.

Zupę rozdają już od 2001 r. Przez dziesięć lat serwowali ją na Dworcu Głównym w Gdańsku, ale gdy straż miejska i SOK-iści zaczęli coraz częściej przeganiać bezdomnych i utrudniać rozdawanie posiłków, przenieśli się na Długi Targ.

Tu – jak mówią społecznicy – nikt im nie przeszkadza, a poza tym przechodnie zatrzymują się, by porozmawiać i dowiedzieć się więcej o akcji. Niedziela to odpowiedni dzień – wtedy jadłodajnie dla ubogich są zamknięte, a i pracującym w tygodniu „karmicielom” łatwo znaleźć czas na dowiezienie i rozdawanie zupy.

9 listopada zaczął się kolejny sezon, potrwa do kwietnia. To ważne, że pomoc – choć tylko doraźna – oferowana jest przez cały najzimniejszy czas, nie tylko przed Bożym Narodzeniem.

– Na razie jest w miarę ciepło, w ostatnią niedzielę przyszło więc trzydzieści kilka osób, ale i tak cały ponad 70-litrowy gar poszedł. W szczycie sezonu mamy po 50-60 chętnych na talerz gorącej zupy – mówi Michał, jeden z działaczy Jedzenia Zamiast Bomb. – Ale, gdy zima przyciśnie z pewnością głodnych będzie więcej.

Kim są wasi klienci? – O, to różnie – odpowiada Michał. – Część z nich to osoby bezdomne, ludzie z problemami życiowymi. Część to ubodzy, którym zwyczajnie brakuje na życie, kilkoro emerytów… Nie wypytujemy, nie sprawdzamy – każdy potrzebujący dostanie porcję zupy.

W sezonie nierzadko po posiłek przychodzą też dzieci – ze słoikami, wiaderkami, czasem z mamą, często same. Ale zdarza się i tak, że na zupę skuszą się szwedzcy albo niemieccy turyści, a na herbatę stateczne panie wracające z kościoła. – W tym roku ze względu na dodatnie temperatury jeszcze herbaty nie wprowadziliśmy, ale od najbliższej niedzieli już będzie – zapewnia Michał.

Kupcy dają warzywa, aktywiści gotują

Na stałe w gdańskie Food Nor Bombs zaangażowanych jest kilkanaście osób. – Warzywa dostajemy od kupców z Zielonego Rynku na Przymorzu. Przez te wszystkie lata gotowania poznali nas i naszą akcję, chętnie się w nią włączają. Przetarty szlak bardzo ułatwia nam współpracę – sprzedawcy wolą warzywa nam przekazać zamiast je wyrzucić – opowiada Michał. – W zeszłym roku, jakoś około Bożego Narodzenia, żeby im podziękować, nagotowaliśmy zupy specjalnie dla nich i częstowaliśmy sprzedawców na targowisku.

– Ostatnio dostaliśmy cały worek ziemniaków, trzy skrzynki pomidorów, worek kaszy… Kupujemy tylko olej, sól, przyprawy – kontynuuje Michał. – Skąd kasa? Zrzutki wśród znajomych, czasem ktoś z przechodniów się zainteresuje naszym działaniem i wesprze jakimś datkiem.

Gotują rotacyjnie – po kolei u tego, kto akurat może udostępnić kuchnię. Ktoś obiera warzywa, ktoś inny je sieka. W minioną sobotę w gotowaniu uczestniczyło sześciu kucharzy i kucharek, zdarza się, że przyjdzie kilkanaście.

Przepis na zupę?

Mając 70-litrowy kocioł i 20-litrowy termos, na pomidorówkę potrzebujemy: pięć-sześć kilo ziemniaków, dwa duże słoje przecieru pomidorowego, cztery kilo marchwi, dwa-trzy duże selery, kilo pietruchy, cztery kilo cebuli, olej. Dobra jest też grochówka, potrzeba na nią jakieś pięć kilo grochu. Ale zawsze jest to zupa bez mięsa. Kiedyś czasem ktoś się na to wkurzał, teraz się już przyzwyczaili. Gotową potrawę przywożą w kotle na Długi Targ – kilkoro aktywistów ma samochody. Był jednak czas, gdy targali gar SKM-ką.

I ty możesz gotować !

Każdy, kto chciałby wspomóc inicjatywę może dołączyć do kolektywu. Na facebookowym profilu gdańskiego Jedzenia Zamiast Bomb (https://pl-pl.facebook.com/FNBgdansk) czytamy jak można pomóc:

– udostępniając lokal z kuchenką na sobotnie gotowania (standardowo zaczynają się one o godz. 18, ale pora bywa zmieniana w zależności od czasu gospodarzy i gotujących) – oferując samochód do przewiezienia rzeczy (produktów z rynku na miejsce gotowania – to najczęściej w sobotę, pełnych garów i reszty rzeczy. Z miejsca gotowania na Główne Miasto – to w niedzielę przed 12, odwiezienie pustych garów po rozdaniu posiłków na miejsce kolejnego gotowania) – uczestnicząc w zbiórce warzyw na rynku (najczęściej Zielony Rynek na Przymorzu, zazwyczaj w sobotę ok. południa) – uczestnicząc w sobotnim gotowaniu (najlepiej przynieść własną deseczkę i nożyk do krojenia plus ew. obieraczkę do warzyw) i niedzielnym rozdawaniu. – Poza tym zawsze chętnie przyjmiemy produkty na zupę (olej, kasze, ryż, groch, fasolę, makaron, koncentrat pomidorowy, przyprawy itp. Same warzywa zazwyczaj dostajemy od sprzedawców z rynku, więc to już mniej potrzebne).

Jedzenie, nie zbrojenia

Jedzenie Zamiast Bomb to społeczna inicjatywa, polega na rozdawaniu ciepłych, wegetariańskich posiłków wszystkim potrzebującym. Powstała w USA, na początku lat 80. Teraz działa nie tylko w Stanach, ale i w całej Europie. Jak mówi sama nazwa – akcja od początku ma wydźwięk antywojenny – rozdając żywność, jej organizatorzy chcą pokazać, że wielu ludzi nie ma co jeść, podczas gdy rządy wydają pieniądze na zbrojenia.

Zasadą Food Not Bombs jest pozyskiwanie jedzenia poprzez zbiórki. Wydawaniu gorących posiłków często towarzyszy też rozdawanie używanych ubrań, zabawek czy książek.

Gdańscy działacze Food Not Bombs podczas rozdawania posiłków zawsze mają ze sobą materiały o inicjatywie i związanymi z tym tematami antymilitarnymi, w ulotkach kładą też silny nacisk na lokalne sprawy miejskie, np. o podwyższaniu czynszów komunalnych.

18.11.2014

Dodaj komentarz